cookieOptions = {msg}

25.11.2018

ROBÓTKOWY HASIOK 2018/11

Mini car - stitchingcards.com
Robótkowy Hasiok 2018, czyli kolejna odsłona zabawy zorganizowanej przez Renię prowadzącą blog Kartki u Renii.

Robótkowy Hasiok 2018
I znów wielkich zmian nie widać, bo tylko skrawki nitek do hasioka wpadają i giną między skrawkami papieru.


Dopadł mnie jakiś jesienny marazm - nic mi się nie chce. Nic, oczywiście poza haftowaniem kolejnych kartek, dzierganiem na obręczy i gimnastyczno-tanecznymi wygibasami przy miłej dla ucha muzyce trzy razy w tygodniu. Reszta leży i kwiczy, chociaż raczej śpi. A w ogóle to mróz idzie (przymrozki już były) idzie, bo skóra na wierzchu moich dłoni robi się szorstka i mam "kaca". Brrr...
Dobrego tygodnia :-)

18.11.2018

WACHLARZ

Fan - stitchingcards.com
Ale ciemny mieliśmy dzisiaj poranek! A tu zdjęcie obrazka do dzisiejszego wpisu nie zrobione i trzeba było czekać, aż choć trochę się przejaśni, żeby jako tako wyszło.

Potraficie trzymać wachlarz? A tańczyć z nim? Ja się uczę. Pod koniec września dołączyłam do grupy początkującej na zajęciach tanecznych dla pań organizowanych przez centrum kultury. Jak dla mnie jest to taneczna odmiana aerobiku, taka rytmika dla dorosłych, podczas której na luzie uczymy się utrzymywania właściwej postawy, koordynacji ruchów i podstawowych kroków tańca orientalnego, czyli tańca brzucha, flamenco (stąd pytanie o wachlarz) i tańca cygańskiego - można się zmęczyć, ale jest wesoło :-)

Dobrego tygodnia :-)

11.11.2018

KOTEK I MYSZKA (MECHANICZNA)

Na zdjęciu poniżej mój wrześniowy urobek "obręczowy", który w bliżej niekreślonej przyszłości będzie poszewką na [pół]poduszkę, czyli poduszkę o wymiarach 50 na 70 cm. Jest to robiony samymi lewymi oczkami pas o szerokości 20 cm (nieco ponad 50 rzędów), który "zjadł" 100 metrów, czyli jeden motek, milusiej i mięciusiej włóczki Himalaya Dolphin Baby w kolorze miodowym - tej samej, z której zrobiłam pierwszą poszewkę.


Praca idzie mi  powoli, gdyż od jakiegoś już czasu moje oczy buntują się przeciw jakimkolwiek robótkom, a nawet - o zgrozo!- przeciw czytaniu. Z tego też powodu pozwalałam sobie na jedno okrążenie na obręczy dziennie. Sporadycznie zdarzało mi się zrobić tych okrążeń więcej, tyle że po takim "maratonie" przez jakiś czas widziałam podwójnie i niezbyt wyraźnie - mus odwiedzić okulistę i być może dobrać nowe szkła. Zresztą fajnie mieć jakąś długofalową i niezobowiązującą robótkę jako odskocznię od haftowania kartek, do której można przysiąść tylko na chwilę

Dobrego tygodnia :-)

04.11.2018

RAPORT CZYTELNICZY 10/2018

Hurricane Lamp (free pattern) - pricknstitch.com

Ufff...  Jaka cisza... I spokój... Goście, ci najmilsi, których miałam przez ostatnie dwa tygodnie, wyjechali. Został bałagan, którego na razie nie mam siły sprzątać, ale za to mogę się wyspać (moi goście są nocnymi markami, z kolei ja jestem rannym ptaszkiem, który chodzi spać niemal z kurami) i spokojnie poczytać, a skoro o czytaniu mowa, to zapraszam na comiesięczny raport czytelniczy. 

Raport czytelniczy inspirowany Wyzwaniem Czytelniczym 3650 stron Ani z Kreatywnej Jacewiczówki. Recenzowanie przeczytanych książek nie należy do moich ulubionych zajęć, więc tylko je wymienię. Lista przeczytanych przeze mnie książek otwiera się po kliknięciu w baner wyzwania czytelniczego na pasku po lewej stronie bloga.  

Przeczytałam kolejną książkę z cyklu Kolekcja Gazety Wyborczej : XX wiek.

Sedno sprawy - Graham Greene (251 s.)
"Jak w jakiejś świętej księdze" pomyślałam, gdy spojrzałam na spis treści i sposób podziału tekstu na księgi, części i rozdziały. I było to dobre skojarzenie, gdyż Sedno sprawy jest jedną z najważniejszych powieści religijnych XX wieku, a Bóg najbardziej widoczny jest w końcowych rozdziałach, zwłaszcza w dialogu, jaki prowadzi z nim główny bohater. Lektura skłoniła mnie do zastanowienia się (zresztą nie po raz pierwszy) nad własną wiarą - czy wierzę naprawdę, czy wierzę, bo tak mnie wychowano i raczej jest to przyzwyczajenie i podtrzymywanie tradycji niż prawdziwa wiara?

Następnie sięgnęłam po wspomnienia o Włodzimierzu Wysockim autorstwa jednej z aktorek pracujących z nim w Teatrze na Tagance.

Mój Wysocki - Ałła Demidowa (275. s)
A na koniec, w ramach uzupełniania braków w czytaniu lektur szkolnych, cofnęłam się do czwartej klasy podstawówki i polatałam sobie z Kajkiem, Kokoszem i Mirmiłem. 

Kajko i Kokosz : Szkoła latania - Janusz Christa (37 s.)

Podsumowując, od początku roku przeczytałam dwadzieścia sześć książek na łączną liczbę 6656 stron, co daje średnio 22 strony dziennie.

Dobrego tygodnia :-)