19.02.2017

FLAMINGI PO LIFTINGU

Flamingos - stitchingcards.com
Pamiętacie flamingi? W sierpniu pokazywałam je w wersji sauté (kliknij tutaj), dziś są w wersji ślubnej. Co prawda żaden ślub się nie szykuje, ale jakoś tak mnie natchnęło, żeby je zrobić w takiej właśnie oprawie kolorystycznej - chłodny róż i srebro - może akurat wpadną komuś w oko?

Cały kończący się tydzień, z poprzednim weekendem włącznie, spędziłam w łóżku w objęciach grypy i takiego mam teraz lenia przed jutrzejszym powrotem do pracy, że szkoda pisać, ale nie ma że boli, trzeba i już. Do tego w piątkowy wieczór zdołowała mnie wiadomość, że jedną z moich koleżanek, mamę dwóch uroczych dziewczynek (lat osiem i trzy), dopadł nowotwór złośliwy pęcherzyka żółciowego - chyba nawet wiadomość o moim złośliwcu, którego wraz z "połową" brzucha wycięto ze mnie trzy lata temu (minęło właśnie w piątek) tak mnie nie dobiła, jak ta o niej - że też to paskudztwo musi się tak wszędzie panoszyć :-/

Dobrego i zdrowego tygodnia :-)