cookieOptions = {msg}

26.08.2018

ROBÓTKOWY HASIOK 2018/8

Kompletnie nie mam pojęcia jak to się stało, że nie pokazałam tu obrazka wyhaftowanego cztery lata temu. Natknęłam się na niego przypadkiem, podczas porządkowania czekających na swój czas plików z wzorami.

Robótkowy Hasiok 2018, czyli kolejna odsłona zabawy zorganizowanej przez Renię prowadzącą blog Kartki u Renii.

Robótkowy Hasiok 2018
W sieprniu przybyło trochę papierowych paseczków - pozostałości po tworzonych kartkach, a nitki jak zwykle gubią się wśród nich.


Dobrego tygodnia :-)

19.08.2018

MIKROFON

Microphone - stitchingcards.com

Oj naczekały się na mnie w poniedziałek nasze blogowe znajome, które postanowiły spędzić kilka dni nad morzem, naczekały... Już myślałam, że mi uciekną. A wszystko przez powypadkowy korek na drodze, dzięki któremu moja podróż zajęła trzy razy więcej czasu niż zwykle, choć prawda jest taka, że żeby tyle trwała nie trzeba wypadku - wystarczy piękna pogoda i sznur samochodów zmierzających nad morze, a że w takim sznurze o wypadek nie trudno, to miałam dwa w jednym.

Nie dość, że się naczekały, to jeszcze swoim strojem popsułam im spacerowe plany - gdy wychodziłam z domu, było w miarę ciepło, ale szaro, buro i ponuro i zanosiło się na deszcz, więc ja - zmarzlak, wskoczyłam w ulubioną dżinsową sukienkę i rajstopy, bo nie lubię, jak mi deszcz na gołe nogi pada, a tymczasem nad morzem - słońce. Na dodatek założyłam "eleganckie" tenisówki, których na gołe stopy nijak nie da się założyć, a boso po chodniku chodzić też nie za bardzo, więc ze spaceru plażą tym razem wyszły nici.  Cóż było robić - posiedziałyśmy sobie na tarasie na plaży, potem na tarasie w ośrodku, w którym mieszkały, miło pogawędziłyśmy o tym i o owym (o robótkach oczywiście też), powspominałyśmy trochę dawne czasy i umówiłyśmy się na spotkanie za rok.

Aniu, Haniu - jeszcze raz dziękuję Wam za poświęcony mi czas i do zobaczenia za rok :-)

12.08.2018

MEMBLAND

PinBroidery WM-1 Membland Square
Wzór inspirowany płytką łazienkową Membland Hall Williama Morrisa. Obrazek, dla odmiany od nici Metalux, wyhaftowałam metalizowaną muliną DMC Jewel Effects E703 (łodygi i liście) oraz E3837 (kwiaty). Mulina ta niestety ma jedną wadę - przeciera się w miejscu, w którym przechodzi przez oczko igły, zdarza się też, że przetrze się przy przechodzeniu przez karton - pod tym względem nici Metalux są bardziej trwałe i łatwiej je rozplątać, gdy się splączą.

Przy okazji tego obrazka przetestowałam znaleziony w Biedronce klej z dzióbkiem. 

Kupiłam go, bo dzióbek mojego Magica pękł, a rozsmarowywanie kleju palcem czy pędzlem jakoś nie bardzo mi leży - wolę precyzyjne końcówki. Klej jest rzadszy i bardziej mokry od Magica, przez co trzeba szybko kłaść kartkę pod obciążeniem, żeby nie powstały nieestetyczne fałdki od wody wchłoniętej przez karton - przy rozsmarowywanym palcem lub pędzlem Magicu dzieje się podobnie. Podobnie jak Magic zostawia znikome ślady gdy wyjdzie poza tak zwana linijkę. 

Kolejny tydzień na wsi za mną - wieczorem wracam do domu delektować się ostatnim tygodniem urlopu.

Dobrego tygodnia :-) 

05.08.2018

RAPORT CZYTELNICZY 7/2018

Maltese Cross (free pattern) - stitchingcards.com

Taka wprawka dla początkujących, czyli krzyż maltański, czyli krzyż kawalerski, znany też jako krzyż cnót rycerskich. Używany jest przez Zakony Szpitalników: biały jest symbolem joannitów, w kolorze zielonym lazarytów. W Polsce czerwony krzyż maltański jest symbolem służby SAR, czyli Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (źródło informacji Wikipedia, dostęp 4.08.2018).

Raport czytelniczy inspirowany Wyzwaniem Czytelniczym 3650 stron Ani z Kreatywnej Jacewiczówki. Recenzowanie przeczytanych książek nie należy do moich ulubionych zajęć, więc tylko je wymienię. Lista przeczytanych przeze mnie książek otwiera się po kliknięciu w baner wyzwania czytelniczego na pasku po lewej stronie bloga.

Przez urlopowe wyjazdy i gości przyjazdy w lipcu przeczytałam "aż" dwie książki.



Kroniki marsjańskie Raya Bradbury to jedna z tych książek, po których przeczytaniu czuje się żal, że tak szybko się skończyły. Niektóre z opowiadań wzbudzały we mnie niepokój podobny do tego, który towarzyszył mi czytaniu Bliźniąt Fahrenheit Michela Fabera, inne fascynowały zdolnościami telepatycznymi Marsjan i sposobem ich wykorzystania w celu, nieskutecznej, jak się okazało, eliminacji kolejnych najeźdźców z Ziemi. I tyle, bo mi się wątek urwał :-DDD Podsumowując - warto było przeczytać, polecam. A skoro napisałam to ja, która po literaturę tego typu nie sięgam, to musi tak być.

Druga książka to Opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza

Opowiadania - Jarosław Iwaszkiewicz (249 s.)

Czytałam je już dekadę temu, ale raz jeszcze chciałam wrócić do Panien z Wilka i Matki Joanny od Aniołów, a także przypomnieć sobie Brzezinę (podczas jutrzejszej podróży obejrzę ekranizację) i Bitwę na równinie Sedgemoor, bo kompletnie ich nie pamiętałam z poprzedniego czytania. 

Jutro wyjeżdżam na tydzień na wieś, a podróż umilać mi będzie najnowsza powieść Joanny Szarańskiej Do zakochania jeden rok - polecam :-)

Podsumowując, od początku roku przeczytałam dziewiętnaście książek na łączną liczbę 5108 stron, co daje średnio 24 strony dziennie.


Dobrego tygodnia :-)