cookieOptions = {msg}

28.07.2019

LILIJKA

Urlopowe rozleniwienie spowodowało, że zapomniałam napisać kilka słów do Was i pojawił się sam obrazek z kilkoma znakami z klawiatury :-) No cóż, tak mi na urlopie u mamy na wsi dobrze, że... dobrze mi tak :-) Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy i dziś wracam do domu, bo różne sprawy wzywają mnie do stawienia się tu i ówdzie w określonych terminach. Na szczęście urlopu mam jeszcze trzy tygodnie i nadal będę się nim delektować, tyle że już u siebie w mieście chociaż, jeśli uda się zmienić termin jednej sprawy, to kto wie, czy ostatnich dni urlopu nie spędzę na wsi.

Dobrego tygodnia :-)

21.07.2019

"PRZECIWSŁONECZNIK"

Parasol - stitchingcards.com
Dzień dobry - witam Was w nienaruszonym stanie i serdecznie dziękuję za wszystkie słowa otuchy pod poprzednim wpisem. 

Zgodnie z planem w czwartkowy poranek stawiłam się w gdańskim UCK i mimo wyznaczonego terminu zabiegu nie przyjęli mnie, bo zanim mnie pokroją, dla pewności chcieliby powtórzyć badania u siebie. Szkoda tylko, że nie zadecydowali tak przy kwalifikacji na zabieg i szkoda, że mam je zrobić ambulatoryjnie, a nie w ramach pobytu na oddziale, no ale skoro powiedziałam, że dwustukilometrowy dojazd nie jest dla mnie problemem... Bo nie jest, a w podobnej sytuacji jeździłam już kiedyś na drugi koniec Polski i do stolicy, tyle tylko, że wszystko przesunie się w czasie. Na szczęście dostałam kartę DILO, więc może nie trzeba będzie długo czekać - jutro mają podać mi termin. 

No i tyle wieści na dziś. Wracam do delektowania się urlopem na wsi sielskiej anielskiej. 

Dobrego tygodnia :-)

PS. W ramach urlopowego relaksu wybrałam się wczoraj na XX Oblężenie Malborka - niestety z rozładowaną baterią w smartfonie, więc fotorelacji nie będzie. 

14.07.2019

WPRAWKA DLA KRÓLOWEJ

Queen’s Diamond Jubilee (free pattern) - stitchingcards.com

Wprawka dla Królowej - nie wiem, dla kogo oprócz Królowej i po co ten haft, ale że mi się podobał, to jest. 

Uwierzycie, że znowu goniłam pociąg? Tym razem na stacji w moim własnym mieście i nie ja jedna. Długi skład jadący okrężną drogą znad morza na Dolny Śląsk ledwo co mieścił się (albo i nie - już kiedyś wysiadałam poza peronem) na peronie i gdy wjechał okazało się, że nie stoję na wysokości drugiego wagonu, do którego miałam wsiadać, ale pomiędzy czwartym a piątym. Tym razem szłam na luzie, bo wiedziałam, że nie odjedzie beze mnie. 

Oficjalnie w poniedziałek, a nieoficjalnie w piątek wraz z wyjściem z pracy, rozpoczęłam urlop. Urlop z atrakcjami, bo w piątek dam się pokroić i jak zwykle w takich okolicznościach obawiam się, że nie wybudzę się po operacji, chociaż w sumie nie ma czym się denerwować, bo gdyby nawet tak się stało, to i tak nie będę o tym wiedziała, tyle że świadomość, że może się tak stać, choć oczywiście się nie stanie, a uśpienie, tak jak i poprzednio, będzie zdawało się trwać chwilę, jest przygnębiająca. Tak czy inaczej życzę Wam 

Dobrego tygodnia :-) 

07.07.2019

RAPORT CZYTELNICZY 6/2019


Czy słońce, czy deszcz, jednakowo trudno jest uchwycić aparatem obrazek wyhaftowany złotą metalizowaną nitką na papierze ze srebrnymi drobinkami. Mogłam haftować na "lewej" matowej stronie kartonika, ale szkoda mi było tych błyszczących drobinek.

Telefoniczne nękanie skończyło się w poprzednią niedzielę - naciągacze chyba zrozumieli, że nie zarobią na mnie. Dzięki podpowiedzi Ani z Sowiarni, dodałam te numery do czarnej listy - sama jakoś na to nie wpadłam, ale miałam zamiar przejść się do mojego operatora z pytaniem, jak je skutecznie zablokować. A teraz do rzeczy.

Raport czytelniczy inspirowany Wyzwaniem Czytelniczym 3650 stron Ani z Kreatywnej Jacewiczówki. Recenzowanie przeczytanych książek nie należy do moich ulubionych zajęć, więc tylko je wymienię. Lista przeczytanych przeze mnie książek otwiera się po kliknięciu w baner wyzwania czytelniczego na pasku po lewej stronie bloga.

Sto lat samotności - Gabriel García Márquez (350 s.)
Są takie książki, po przeczytaniu których pozostaje niedosyt i żal, że były takie krótkie, nawet gdy ich akcja rozciągnięta jest na sto lat. Sto lat samotności, ale też i smutku, bo im dalej w czas, tym bardziej smutno się robiło, gdyż losy rodziny Buendía w gruncie rzeczy smutne były, jednak przeczytać warto - polecam.

Solaris - Stanisław Lem (186 s.)
Są też takie książki, przez które trudno przebrnąć. W moim przypadku była to Solaris Stanisława Lema. Powieść jak dla mnie dziwna, bo jednej strony, przez ujęcie tematu, ciekawa (ufok nie zawsze musi być zielony, wielkooki i mieć antenkę na czubku głowy), a jednocześnie napisana tak, że czytać jej się nie dało. Choć wydanie które posiadam liczy zaledwie 186 stron, to kilka razy miałam ochotę rzucić książkę w kąt, ale nie pozwoliła mi na to ambicja, bo skoro mimo początkowych trudności spowodowanych wielowątkowością i długością zdań wielokrotnie złożonych za jednym zamachem przeczytałam siedem tomów W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta, a po przeczytaniu czułam niedosyt, to z Lemem sobie nie poradzę? Niedoczekanie. A jednak... 

Rozdziały, w których była jakaś akcja, o ile w przypadku tej powieści w ogóle o jakiejkolwiek akcji można mówić, przeczytałam bez problemu, ale te trzy poświęcone solarystom i solarystyce, czyli planecie, jej badaczom i ich badaniom nad nią, czytało mi się bardzo źle i nie ukrywam, że odetchnęłam z ulgą gdy dotarłam do ostatniej kropki w książce - tak to niestety jest, gdy czyta się o czymś, o czym nie ma się zielonego pojęcia. I taki jeden smutny wniosek nasunął mi się po tej lekturze - jak szybko to, co nieznane, to czego nie jesteśmy w stanie objąć ludzkim umysłem i z czym nie potrafimy nawiązać kontaktu i porozumieć się, wzbudza w nas agresję. Teraz przeczytam chyba jakieś bajki jako odtrutkę, ale na pewno nie będą to Bajki robotów. Swoją drogą szkoda, że nie pamiętam, jakie wywarły na mnie wrażenie, gdy czytałam je w szóstej klasie podstawówki.

Podsumowując, od początku roku przeczytałam 15 książek na łączną liczbę 4570 stron, co daje średnio 25 stron dziennie. 

Dobrego tygodnia :-)