15.03.2020

PRAWDĘ MÓWIĄC...


Prawdę mówiąc, nie tyle boję się koronawirusa, co zakupowego szaleństwa ogarniającego prawie całe społeczeństwo, a któremu ulec nie potrafię, i tego, że będę przez nie głodować, bo ci bardziej "zapobiegliwi" wykupią wszystko. Co tam, wykupią, już wykupili. Wchodzę do sklepu i wychodzę z niego z niczym, nawet nie z powodu pustych półek, bo mimo wszystko coś tam dla siebie bym znalazła, tylko dlatego, że widząc to szaleństwo głupieję i odechciewa mi się zakupów. Nie tędy droga, moi mili, nie tędy. No chyba, że obowiązuje Was kwarantanna lub robicie już zakupy na Wielkanoc,  żeby w kwietniu nie stać w kolejkach, ale jeśli ani jedno, ani drugie Was nie dotyczy, to po co ten hurt? Żeby to potem wyrzucać, bo jednak kupiliście za dużo i Wam się przejadło, a termin ważności, choć odległy, już minął? Nie lepiej posiedzieć w domu niż stać w kilometrowych kolejkach w sklepach, w których każdy na nas i na wyłożone towary kicha i prycha, bo taki, jak co roku, mamy zasmarkany i zakichany sezon teraz?

Albo te "straszne wiadomości" o koronawirusie przekazywane na portalach społecznościowych i komunikatorach - po co to czytać, słuchać, oglądać i udostępniać kolejnym osobom? Po co jeszcze bardziej się nakręcać? Nie wystarczy psychoza wywoływana doniesieniami oficjalnych mediów? Trzeba się jeszcze dobijać i narażać na większe niebezpieczeństwo, bo przecież stres osłabia odporność, a na naszych smartfonach jest jeszcze więcej bakterii niż w naszych ubikacjach? Nie lepiej kolejny raz umyć ręce niż sięgać po smartfon, by czytać te bzdury?

Dobrego tygodnia :-)

14 komentarzy:

  1. Nie powiem że niczego nie kupiłam, ale z głową, tak, by jakby co mieć na najgorsze 2 tygodnie. Pamiętam czasy kolejkowe i najbardziej tego się boję, poza tym jestem w grupie ryzyka i nie chcę niepotrzebnie wychodzić. Wiem jednak (synowa pracuje w sieciówce), że ludzie robią zapasy jakby miała być wojna:( Zresztą nie ma co wierzyć temu co mówią w tv, bankomaty (przynajmniej u mnie) są nieczynne, w sobotę u synowej dostali ostatni zamówiony towar, teraz będzie tylko to co będą akurat mieli w hurtowniach. Trudno, jakby co mam własne kury, ziemniaki gdzieś kupię u rolnika, warzywa nie zdążą urosnąć, ale z głodu nie zginiemy.
    Trzymaj się kochana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, też jestem w grupie ryzyka i też zrobiłam zakupy, tyle że do kasy podeszłam z wózkiem wypełnionym do połowy, a nie z trzema - po prostu to co najszybciej nam schodzi kupiłam razy dwa i wystarczy.

      Usuń
  2. Anetko, masz rację z tymi zakupami. Niektórych ogarnęło istne szaleństwo. Bo jest różnica między zrobieniem rozsądnych zapasów na dwa tygodnie a wykupywaniem połowy sklepu. Obawiam się, że część tej żywności wyląduje w kontenerach na śmieci. Jestem ogromnie przewrażliwiona na punkcie marnowania i wyrzucania jedzenia. I oby nie przyszło nam za to kiedyś zapłacić.
    Co do fake newsów, to ludzie uwielbiają wymyślać historie, wyolbrzymiać, straszyć. Jak długo będzie istniał internet, tak długo będzie to zjawisko. Jedyna rada - nie czytać.
    Trzymaj się, kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się obawiam, że te zapasy trafią do śmietników, ale za to freeganie będą mieli raj.

      Usuń
  3. Prawdę mówiąc ja kupiłam by nie wychodzić z domu, zrobiłam kilka obiadów w sloiki, trochę zamroziłam i tyle, nie jakoś przesadnie, ale siedzę w domu od czwartku, a dzisiaj widze spacerki z dziećmi i co głupszy to wyjeżdża....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam tyle, żeby przez te dwa tygodnie wychodzić tylko po chleb. Zresztą nie umiem robić zapasów, bo przez ograniczenia dietetyczne kupuję tylko tyle, ile jestem w stanie zjeść w ciągu 2-3 najbliższych dni.

      Usuń
  4. Ch. psychoza tez nie ominęła i Ci co nie panikują zostana z niczym dopóki nie dowiozą a kwarantanny jeszcze nie ma. Bądźmy uważni, ale i rozważni. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta psychoza ogarnęła cały świat. Nie mówię, żeby nie kupować nic, ale przesada też nie jest wskazana.

      Usuń
  5. Powiem Ci , że nie kupiłam nic na zapas poza lekami. Mam POCHP więc bez wziewnych leków po prostu umrę , koronawirus mi niepotrzebny i tak nie będę dychać.
    Cos tam zawsze w domu jest, chleb dla diabetyków zawsze mam w zamrażarce , herbatę też to najwyżej bede jeść such chleb i popijać herbatą , będzie naturalna dieta. Nie dajmy się zwariować . U mnie od jutra funkcjonuj jedyny szpital zakaźny w województwie opolskim więc w moim własnym interesie jest siedzieć na dupie w domu a nie stać w kolejkach . I tego się trzymam. Powodzenia i duża zdrówka życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbaty też mam zapas - raz na jakiś czas wpadam do Kauflandu i biorę po kartoniku (10-12 opakowań) moich ulubionych. Podobnie mrożonki warzywne - okazało się, że i bez koronawirusa mam ich 7 kg w zamrażalniku, bo dokupuję je na bieżąco, więc z głodu nie umrę, a bez mięsa mogę żyć.

      Usuń
  6. Ja mam wrażenie, że ludzie się okupuja jak "na wojnę", on i chyba wszyscy myślą, że nagle sklepy zostana zamknięte i będziemy głodować. Niestety ludzie popadają w paranoję i zaczynają panikować i tak to się objawia...

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie dlatego od tygodnia unikam sklepów - zrobiłam sobie wcześniej rozsądny zapas i teraz tylko kombinuję co tu gotować, żeby zużywać wszystkie produkty równomiernie i żeby nic się nie zmarnowało :)
    Życzę zdrówka i spokoju :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :-)