03.07.2016

THE GRADUATE

The Graduate - pricknstitch.com
Moja przygoda z haftem matematycznym zaczęła się na przełomie 2012 i 2013 roku. Gdy go odkryłam, nie mogłam powstrzymać się od wyszukiwania wzorów i oczywiście haftowania ich, na czym nie raz ucierpiały obowiązki domowe, bo jak tu domem się zajmować, gdy jest tyle pięknych wzorów do wyhaftowania, a czasu tak niewiele? To tak jak z zakochaniem - początkowa fascynacja drugą osobą sprawia, że chcemy spędzać z nią każdą chwilę. Dokładnie tak samo było ze mną i z haftem matematycznym. 

Jesienią 2013 roku okazało się, że czeka mnie dłuższe zwolnienie lekarskie. Postanowiłam wtedy haftować jeden obrazek dziennie i w ten sposób powstało około sześćdziesięciu kartek bożonarodzeniowych, po zrobieniu których poczułam przesyt. Musiałam trochę odpocząć, a potem cała zabawa zaczęła się od nowa - dalsze zwolnienie lekarskie i dalsze wyszywanie jednego obrazka dziennie, aż do kolejnego przesytu, po którym zwolniłam nieco tempo i postanowiłam haftować jeden obrazek tygodniowo, zresztą zgodnie z założeniem, które podjęłam na początku matematycznej przygody, a z którego realizacją bywa różnie. Po jakimś czasie udało mi się tak zorganizować tydzień, żeby w weekendy móc spokojnie haftować, jednak gdy po półtorarocznej przerwie wróciłam do pracy, znowu trzeba było przeorganizować plan dnia i teraz haftuję tylko w niedziele. I właśnie dlatego bałam się, że nie zdążę przygotować kartek na czerwcowe kartkowanie z Anią, bo w czerwcu niedziele były cztery, a kartek do zrobienia osiem, z czego trzy na tak zwane wczoraj. Na szczęście z pomocą przyszedł mi pewien małoletni czarodziej, którego przygody można śledzić w piątkowe wieczory w TVN i zdążyłam ze wszystkimi kartkami.

Lipiec, podobnie jak czerwiec, obfituje u mnie w kartkowe okazje, a do tego szykuje się wyjazd, więc też będzie ciężko, mimo że Ania lipcowe tematy podała już  czerwcu. Fakt, część osób mogę obdarować kartkami przygotowanymi w ramach zabawy z Anią, ale jakoś tak mam, że mimo zapasu, na każdą okazję haftuję nowy wzór, a gdy znam upodobania osoby, która ma otrzymać kartkę, staram się go do nich dopasować. Ile mam już lipcowych kartek? Ani jednej. A na dodatek jestem w nieplanowanej podróży, bo okazało się, że ani moja siostra, ani jej mąż nie dostali wolnego weekendu i w ich zastępstwie wiozę siostrzenicę do babci na wieś.

Dobrego tygodnia :-)

32 komentarze:

  1. Śliczna kartka! Piękny post!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu, pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  2. prześliczny hafcik, super okazja, a historia całkiem "nasza" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Magdo :-)

      Okazja rzeczywiście super, bo kartkę dostała świeżo upieczona pani profesor.

      Usuń
  3. W życiu rożnie bywa. Człowiek musi się dostosować do wszystkiego. Dużo zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Tino :-)

      To prawda, tylko z tym dostosowywaniem się różnie bywa.

      Usuń
  4. Jedna kartka dziennie - kochana, chylę czoło. A ta kartka for graduation piękna i taka elegancka.
    Trzymam kciuki za zrealizowanie lipcowego planu kartkowego i pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Małgosiu, pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  5. Życzę ci więc wielu udanych prac,ja podziwiam je nieustannie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu, bardzo mi miło czytać takie słowa :-)

      Usuń
  6. Anetko! Widać że ten haft naprawdę Cię oczarował,A z pracą tych karteczek to już bijesz rekordy. Powodzenia w dalszym tworzeniu,Bo karteczki które tworzysz są piękne - Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Krysiu :-)

      Haft matematyczny, a właściwie izonit, zafascynował mnie już w podstawówce, ale wtedy nie miałam okazji go spróbować, więc gdy wiele lat później znalazłam go w bardzo praktycznej wersji kartkowej, to nie mogłam się powstrzymać przed spróbowaniem go i tak mi zostało.

      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  7. Anetko podziwiam Cię za taka organizacje pracy, u mnie niemożliwe do wykonania. Poza tym lubię robótkować kiedy mam ochotę a nie wtedy kiedy sobie zaplanowałam . Już wiele razy przekonałam się , że pracy wykonywane spontanicznie zawsze wychodzą mi lepiej niż te zaplanowane. Ale .. ile osób tyle sposobów :-)
    A tak na marginesie zawsze się zastanawiałam , nad tym że Twoje posty ukazuję się zawsze w niedziele , myślałam , że masz taka prace , że bywasz w domu tylko w weekendy :-)
    Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że mimo wszystko starczy Ci tych niedziel na karteczki do zabawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, i ja wolę haftować wtedy, kiedy mam na to ochotę, ale gdy siadam do haftu nie odpuszczam dopóki nie skończę i gdybym tego jakoś nie opanowała, szybko zarosłabym brudem i umarła z głodu.

      Zgadzam się - prace robione spontanicznie są lepsze, niż te zaplanowane, dlatego w niedziele tylko wyszywam obrazki, a w kartki zmieniam je wtedy, gdy przyjdzie wena.

      Prawdę mówiąc już nie pamiętam, dlaczego na dzień publikacji swoich wpisów wybrałam niedzielę. Być może właśnie dlatego, że w moim przypadku jest to dzień wolny od pracy, ale to wcale nie znaczy, że notki piszę w niedzielę - piszę je, kiedy najdzie mnie ochota, a ukazują się same co niedziela minutę po północy dzięki opcji automatycznego publikowania wpisów.

      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Świetna kartka :)
    Wiem jak to jest z tą fascynacją, bo mam już za sobą "miłość" do różnych technik... i przesyt również :-) Tylko ja taka niestała w uczuciach jestem, że co jakiś czas pojawia się coś innego. Teraz akurat wpadłam po uszy w chainmaille, ale pewnie tylko do momentu, aż odkryję coś nowego i wtedy będzie separacja :)
    Miłego tygodnia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu, pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  9. Świetna kartka.
    Muszę przyznać, że trochę się tych kartek naprodukowałaś :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Moniko :-)

      No tak, trochę kartek zrobiłam, ale tylko trochę.

      Usuń
  10. Karteczka super! Bardzo mi się podoba. Pozdrawiam i dziękuję za uwagę o ogonku. Masz rację. Zapomniałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu :-)

      Ogonek zawsze można dorobić.

      Usuń
  11. O rany! Gdy pomyślę o tym dziurkowaniu, to chyba już przy dziesiątej kartce mogłabym się poddać... Sześćdziesiąt, dzień po dniu po jednej... no szacunek wielki. Wiem jak to jest z fascynacjami - jestem najlepszym przykładem wpadania po uszy i jak sięgam pamięcią zawsze tak było, niezależnie czy mówimy o kolejnych technikach rękodzieła czy o rowerze czy o bowlingu czy o książkach... ;-).
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy się dziurkuje jedną kartkę dziennie, to da się wytrzymać pod warunkiem, że oczy się nie buntują, a moje zaczęły już jakiś czas temu.

      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  12. Życzę powodzenia w lipcowym haftowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby nie zapeszyć dziękować nie będę.

      Usuń
  13. Jedna kartka dziennie to niezła produkcja :) U mnie też się skończył czas to i prac mniej i postów mniej, no cóż, takie życie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, produkcja niezła i zapas na parę najbliższych lat, ale i tak co roku robię kilka nowych.

      Usuń
  14. Piękna karteczka.Też kiedyś dużo haftowałam haftem matematycznym. Te dziurkowanie to dla mnie najgorsza część pracy.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Teresko :-)

      Dziurkowanie nie jest takie złe, pod warunkiem, że oczy się przeciwko niemu nie buntują, a moje już zaczęły.

      Usuń
  15. Bardzo mi się podoba to, co napisałaś o fascynacji. Jakie to prawdziwe. I ten przesyt też :)
    Podziwiam Ciebie za systematyczność, za to, że potrafisz i się zmobilizować, i ze potrafisz odłozyć to, co Cię fascynuje na później.
    Oczywiście - nadmiaru czasu życzę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Magdo :-)

      Z tą systematycznością i mobilizacją to różnie bywa, ale czasami się udaje.

      Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń

Dziękuję :-)